Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem czas się nudzić

Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem czas się nudzić.

I jestem z tego bardzo zadowolony.

Nuda jest przecież dla ludzi, którzy nie mają planu.

A ja mam plan.

Na dziś.

Na jutro.

Na przyszły tydzień.

Na weekend.

Na życie właściwie też mam plan, chociaż życie od czasu do czasu ma na ten temat zupełnie inne zdanie.

Jestem bardzo zajęty

Wstaję rano i już jestem spóźniony.

Nie wiem jeszcze dokąd, ale jestem spóźniony.

Telefon pokazuje 17 nowych wiadomości. Poczta 9 nieprzeczytanych maili. Kalendarz przypomina o spotkaniu, na którym trzeba omówić poprzednie spotkanie.

W samochodzie ktoś dzwoni.

W pracy ktoś pisze.

W domu ktoś pyta, dlaczego nie oddzwoniłem.

Nie oddzwoniłem, bo rozmawiałem.

Z kim?

Nie pamiętam.

O czym?

Tym bardziej.

Ale było ważne.

Prawdopodobnie.

Nie mam czasu

Nie mam czasu na kawę z kolegą.

Nie mam czasu odwiedzić rodziców.

Nie mam czasu zadzwonić do siostry.

Nie mam czasu spotkać się z przyjacielem.

Nie mam czasu przeczytać książki.

Nie mam czasu po prostu usiąść.

Za to mam czas przez czterdzieści minut przewijać telefon, oglądając filmiki ludzi, których nie znam, robiących rzeczy, których nigdy nie zrobię.

Na to czas się znajduje.

Zawsze.

To niesamowite, ile czasu można znaleźć, kiedy człowiek absolutnie nie powinien go mieć.

„Musimy się kiedyś spotkać”

To jedno z najczęściej używanych kłamstw dorosłego człowieka.

— Musimy się kiedyś spotkać.

— Koniecznie.

— Dawno się nie widzieliśmy.

— No właśnie.

I na tym kończy się spotkanie.

Oczywiście tylko wirtualne.

Potem mija miesiąc.

Drugi.

Pół roku.

I nagle dowiadujemy się, że człowiek, z którym mieliśmy się „koniecznie” spotkać, już nie przyjdzie.

Wtedy znajdujemy czas.

Nagle.

Bez negocjacji z kalendarzem.

Bez przekładania terminu.

Bez „odezwę się w przyszłym tygodniu”.

Na pogrzeb czas się znajdzie

Ciekawe.

Na pogrzeb zawsze można znaleźć czas.

Nagle można wziąć wolne.

Nagle można przełożyć spotkanie.

Nagle można przejechać dwieście kilometrów.

Nagle można stać godzinę w korku i nikomu to nie przeszkadza.

Nagle okazuje się, że człowiek jednak potrafi wygospodarować pół dnia.

Tylko że wtedy jest już trochę za późno.

Bo osoba, dla której tego czasu nie mieliśmy, już go od nas nie potrzebuje.

Nie potrzebuje telefonu.

Nie potrzebuje odwiedzin.

Nie potrzebuje kawy.

Nie potrzebuje naszego:

— Wiesz co, ostatnio naprawdę nie miałem czasu.

Najbardziej zajęci jesteśmy tym, co może poczekać

To chyba największy żart współczesnego życia.

Mówimy:

„Nie mam czasu”.

Jakby czas był czymś, co znaleźliśmy przypadkiem pod łóżkiem i ktoś nam go zabrał.

A przecież czas mamy.

Tylko wydajemy go na różne rzeczy.

Na pracę.

Na pieniądze.

Na telefony.

Na wiadomości.

Na zakupy.

Na wiadomości o zakupach.

Na wiadomości o wiadomościach.

Na rzeczy, które za rok nie będą miały żadnego znaczenia.

A człowiek, do którego mieliśmy zadzwonić, miał znaczenie dzisiaj.

Tylko tego nie zauważyliśmy.

Może więc warto czasem zmarnować dzień

Tak.

Zmarnować.

Nie produktywnie wykorzystać.

Nie zoptymalizować.

Nie zaplanować.

Zmarnować.

Pojechać do mamy i siedzieć dwie godziny przy herbacie.

Zadzwonić do starego znajomego i przez pół godziny słuchać, jak opowiada tę samą historię, którą znamy już od piętnastu lat.

Usiąść z ojcem przed telewizorem i niczego nie komentować.

Zabrać dzieci na lody, chociaż jutro jest szkoła.

Spotkać się z kimś bez powodu.

Bo „bez powodu” może być jednym z najważniejszych powodów.

A nuda?

Nuda jest chyba ostatnią rzeczą, której jeszcze nie udało nam się skomercjalizować.

Dlatego tak bardzo jej nie lubimy.

Kiedyś człowiek się nudził.

I z tej nudy rodziły się pomysły.

Rozmowy.

Przyjaźnie.

Marzenia.

Czasami nawet nic.

I to „nic” też było potrzebne.

Dzisiaj, kiedy tylko robi się cicho, natychmiast sięgamy po telefon.

Jakby cisza była awarią systemu.

Jakby pięć minut bez bodźców było czymś niebezpiecznym.

A przecież życie składa się głównie z tych pięciu minut

Nie z wielkich wydarzeń.

Nie z sukcesów wpisanych do CV.

Nie z liczby odbytych spotkań.

Nie z przeczytanych maili.

Życie składa się z drobiazgów, które zwykle wydają nam się tak mało ważne, że nawet ich nie zapisujemy.

Czyjaś kawa.

Czyjś śmiech.

Rozmowa w kuchni.

Spacer.

Telefon.

„Co u ciebie?”

„Nic.”

„To dobrze.”

I może właśnie tych chwil najbardziej potem brakuje.

Nie tych wielkich.

Tych zwyczajnych.

Więc jeśli dzisiaj nie masz czasu…

…zastanów się, na co właściwie masz go aż za dużo.

Może na kolejną wiadomość, która spokojnie może poczekać.

Może na kolejne spotkanie, które niczego nie zmieni.

Może na telefon, który od trzydziestu minut pokazuje rzeczy, których jutro nawet nie będziesz pamiętać.

A może warto zrobić coś znacznie trudniejszego.

Zadzwonić do kogoś, do kogo od dawna mieliśmy zadzwonić.

Nie jutro.

Nie w weekend.

Nie „jak będzie spokojniej”.

Dzisiaj.

Bo człowiek bardzo długo może być zajęty.

A potem pewnego dnia zostaje już tylko jego nekrolog.

I nagle wszyscy mają czas.

Tylko on już nie może z niego skorzystać.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem czas się nudzić.

Może najwyższy czas trochę się ponudzić.