Miała 51 lat. Odeszła tuż przed premierą swojej nowej książki. Nie żyje Monika Koszewska
Miała jeszcze spotykać się z czytelnikami, rozmawiać o swojej najnowszej powieści i przygotowywać się do jej premiery. Zamiast tego przyszła wiadomość, która poruszyła środowisko literackie na Pomorzu. Monika Koszewska nie żyje. Sopocka pisarka zmarła w wieku 51 lat.
Informację o jej śmierci przekazali 2 września bliscy autorki. Rodzina poprosiła o uszanowanie prywatności. Nie podano publicznie przyczyny zgonu.
Śmierć Moniki Koszewskiej jest tym bardziej przejmująca, że pisarka znajdowała się u progu kolejnego ważnego momentu swojej kariery. Na 12 września zaplanowana była premiera jej nowej książki „Pokonując przepaść”.
Nowa książka miała pojawić się za kilka dni
„Pokonując przepaść” miała być czternastą wydaną powieścią Moniki Koszewskiej. Książka, utrzymana w konwencji thrillera psychologicznego, podejmuje temat uzależnień.
Autorka miała w najbliższych dniach spotkać się ze swoimi czytelnikami, między innymi podczas Gdańskich Targów Książki. Po jej śmierci zaplanowane wydarzenia promocyjne oraz wydanie książki zostały zawieszone.
Trudno o bardziej symboliczny moment odejścia dla pisarki. Jej kolejna historia była już gotowa, a książka miała za chwilę trafić do rąk czytelników.
Z biznesu przeszła do świata literatury
Droga Moniki Koszewskiej do literatury nie była typową drogą początkującej pisarki.
Przez ponad dwie dekady związana była z biznesem. Pracowała na stanowiskach menedżerskich, zajmowała się między innymi marketingiem, zarządzaniem i sprzedażą. Była również związana z trójmiejską branżą hotelarską i gastronomiczną. Prowadziła m.in. Hotel Bursztyn oraz restaurację Pomarańczowa Plaża w Sopocie.
Dopiero w 2020 roku ukazała się jej debiutancka powieść „Kiedyś nadejdzie ten dzień”.
Od tego momentu literatura zaczęła zajmować coraz ważniejsze miejsce w jej życiu.
Czternaście książek w kilka lat
Koszewska pisała szybko i dużo. W ciągu kilku lat stworzyła kilkanaście powieści, poruszając się między literaturą obyczajową, psychologiczną i kryminałem.
Jej książki znalazły ponad 40 tysięcy nabywców. Pisała również teksty piosenek, a w swojej twórczości nie uciekała od trudnych tematów. Pojawiały się w niej między innymi problemy przemocy domowej, mobbingu, samotności, kryzysów w relacjach czy uzależnień.
Nie interesowało jej wyłącznie opowiadanie historii dla rozrywki. W swoich książkach próbowała przyglądać się ludziom, ich wyborom i sytuacjom, z których nie zawsze łatwo znaleźć wyjście.
Sopot był jej literackim światem
Monika Koszewska była mocno związana z Sopotem. To właśnie nadmorskie miasto stało się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jej twórczości.
Sopot pojawiał się w jej książkach nie tylko jako przypadkowe tło wydarzeń. Ulice, plaże, charakterystyczne miejsca i atmosfera Trójmiasta stawały się częścią opowiadanych historii.
Pisarka mieszkała i tworzyła w Sopocie, a związek z miastem wykraczał daleko poza literaturę. Organizowała tam również spotkania z czytelnikami i wydarzenia związane ze swoją twórczością.
Dla wielu osób była więc nie tylko autorką książek, ale po prostu sopocką pisarką – kimś, kto potrafił przenieść znane mieszkańcom miejsca na karty swoich powieści.
Pisała o tym, co ludzi naprawdę boli
W twórczości Koszewskiej można znaleźć historie o relacjach, samotności, przemocy czy uzależnieniach. To tematy, które nie zawsze są łatwe do opisania, bo wymagają wejścia w psychikę bohaterów i pokazania ich słabości.
Jej książki miały dzięki temu wyraźny wymiar społeczny. Za fabułą często kryły się pytania o to, jak człowiek radzi sobie z kryzysem, dlaczego pozostaje w trudnej relacji albo jak próbuje rozpocząć życie od nowa.
Być może właśnie dlatego znalazła grono czytelników, którzy wracali do jej kolejnych historii.
Jej ostatnia książka pozostaje niedokończonym pożegnaniem
„Pokonując przepaść” miała trafić do księgarń 12 września. Śmierć autorki nastąpiła zaledwie kilkanaście dni wcześniej.
Dla czytelników ta książka może mieć teraz zupełnie inne znaczenie.
Będzie ostatnią powieścią Moniki Koszewskiej – historią napisaną przez kobietę, która jeszcze niedawno planowała kolejne spotkania, rozmowy i pracę nad następnymi pomysłami.
„Jeszcze kilka dni temu…”
Po informacji o śmierci pisarki pojawiły się również osobiste wspomnienia osób, które ją znały.
W pożegnaniach powracała przede wszystkim osoba Moniki Koszewskiej, a nie tylko jej dorobek literacki. Prezydentka Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim wspominała niedawne spotkanie z pisarką. Dla mieszkańców miasta jej odejście oznacza stratę osoby, która przez lata była częścią lokalnego życia.
To właśnie takie wspomnienia często zostają najdłużej – nie liczba wydanych książek czy zawodowe osiągnięcia, ale zwykłe spotkania, rozmowy i chwile, których nikt nie spodziewał się przeżywać po raz ostatni.
Monika Koszewska miała dopiero 51 lat
Jej historia pokazuje również, że na realizację własnych planów nigdy nie jest za późno. Przez lata pracowała w biznesie, a dopiero po dwóch dekadach rozpoczęła swoją literacką drogę.
W ciągu zaledwie kilku lat stworzyła kilkanaście książek i zbudowała własne miejsce na polskim rynku wydawniczym.
Odeszła w wieku 51 lat – w momencie, kiedy jej kariera pisarska nadal trwała, a kolejna książka czekała już na czytelników.
Monika Koszewska pozostawiła po sobie książki, bohaterów i historie, do których można wrócić. A także Sopot, który dzięki jej twórczości na zawsze pozostanie częścią literackiego świata, który stworzyła.